~*~
- Podobasz mi się - wyjąkała nastoletnia [T.I] do szatyna o niebieskich oczach.- Em... sam nie wiem co powiedzieć - zmarszczył brwi - to miłe, ale nie czuję tego samego.
- Rozumiem - w tym momencie własne buty były bardzo interesującym widokiem - przepraszam - powiedziała i odeszła zostawiając zszokowanego chłopaka.
- To było nie tak dawno. Z dwa lata temu. Wtedy [T.I] miała szesnaście lat, była trochę otyła, i rozum miała blondynki. Teraz jest zupełnie inaczej. Ona ma osiemnaście lat i jest piękną, młodą kobietą. Louis to również zauważył. Któregoś dnia przy rozmowie ze mną.
- Przyznaj się - Niall zachichotał - [T.I] Ci się podoba, no nie?
- E tam. Może i wyładniała, ale daleko jej do Eleanor.
- Nad czym myślisz? - Zapytał Tomlinsona, blondyn.
- Niczym.
- Masz dzisiaj czas?
- No przecież jestem tu.
- Kto Ci się podoba?
- [T.I.i.N] - dopiero po chwili ogarnął, co powiedział. Wtedy zrozumiał, że nie jest mu obojętna.
No tak, to było ciekawe. Byście widzieli jego twarz. Cały oblał się rumieńcem, a ja wybuchłem śmiechem. To, że ona mu się podoba, było zbyt oczywiste. No bo od zawsze każdy widział ich razem. Gdy ona sobie to uświadomiła, to powiedziała mu o tym. Ale to był zbyt oczywisty błąd, ponieważ wiadome powszechnie jest, że każdy chłopak lubi zdobywać. Nie lubią być zdobywani, tylko to oni muszą walczyć o serce dziewczyny. Ale mimo, iż Louis doszedł do wniosku, że [T.I] mu się podoba, była przed długa droga do zdobycia jej serca, ponieważ jej już dawno minęło. A bynajmniej ona tak to pokazywała. Była w związku już z trzema chłopakami od tamtej pory. Najpierw był Liam, który od zawsze na nią leciał. Lubiłem patrzeć jak ten chłopak się męczy, aby się z nią umówić. Nie żeby coś, bo to mój przyjaciel, ale no sami rozumiecie... to było śmieszne. *przeczesałem rękoma swoje włosy* To było z tego co pamiętam tak:
Liam chodził w tę i z powrotem intensywnie myśląc. Dobra, ogarnij się i po prostu z nią umów. Przecież to nic takiego. Zobaczył w oddali kroczącą lekko przygnębioną koleżankę. Podszedł do niej nadal lekko się denerwując, ale miał w sobie trochę więcej pewności siebie.
- Cześć [T.I] - uśmiechnął się do niej zwracając na siebie jej uwagę - czemu jesteś smutna?
- Moje życie się wali - zaczęła wymieniać - dostałam jedynkę z matmy, kot mi zdechł, siostra się wyprowadza, laptop się popsuł. Nie ma życia dla mnie na tym świecie - ciężko opadła na trawę na szkolnym podwórku.
- Ej, nie może być, aż tak źle - przytulił ją lekko - mam pomysł. Z matmą mogę Ci pomóc, kota Ci kupimy, albo weźmiemy ze schroniska, pożegnamy ślicznie Twoją siostrę, która i tak niedługo Cię z pewnością odwiedzi, a laptop damy do naprawy. I wszystko cacy, maleńka.
- Kochany jesteś - cmoknęła go w policzek, na co się zarumienił - ale nie naprawisz mojego złamanego serca.
- A skąd wiesz? - Uniósł jedną brew - może mam swoje tajemnicze moce?
- Jeśli tak, to wiedz, że od tej pory będę Cię ubóstwiać - zaśmiała się lekko.
No... to by było na tyle. Dokładnie dwa dni później zaczęli tworzyć swój związek, który trwał niecały tydzień. I wiecie co najdziwniejsze? Liam tak bardzo zakochany w [T.I] w ogóle tego nie przeżywał, a nawet powiem więcej, dzień później chodził z niejaką Danielle Peazer - szkolną cheerleaderką.
No, a teraz przejdźmy do kolejnych związków [T.I]. Następny był Harry Styles. Drugi najlepszy przyjaciel. Typowy flirciarz, casanova, kolejny Brad Pit. Każda laska mogła być jego. Ale on za cel obrał sobie [T.I]. Te zazdrosne spojrzenia dziewczyn, gdy tylko przechodzili korytarzem trzymając się za ręce. Ich związek trwał, i tu was zdziwię, prawie dwa miesiące. Jemu powoli zaczęło zależeć, a ona z nim zerwała. Po tym incydencie powiedział nam, że woli być jak kiedyś, niż żeby jakaś laska go zmieniała, a on by potem cierpiał. I tak wiem, że on niedługo spotka tą swoją jedyną. Yhy... Niall Horan od spraw miłosnych. Firma Horana nazywająca się ' Gruchające Gołąbki '. A na koniec był Zayn, który wziął ją na wrednego. Prze pół roku wyzywali się, aż zaiskrzyło. Byli ze sobą również pół roku, aż Zayn ją zdradził. Oboje zostali przyjaciółmi. Jednym słowem [T.I] zyskała czterech przyjaciół. Bez Louisa, który zaczął ją unikać. Ale jeśli chcesz znać końcówkę tej mojej cudownej historii to słuchajta dalej.
Jezioro. Wakacje. Tudzież pełno dzieci z rodzicami. No i to słońce. Mmmm... jak na lipiec przystało, no nie? Harry, Zayn i Niall kąpali się w jeziorze, Liam czytał książkę, a [T.I] i Louis starali się być jak najdalej od siebie. Wtedy mądry i genialny Niall wpadł na pomysł, aby zeswatać ze sobą tę dwójkę człowieków.
- Ej, przestań się tak przechwalać - przerwała [T.I] - wcale to nie Ty wpadłeś na ten głupi pomysł.
- On był doskonały, i nie przerywaj mi, bo opowiadam - zmrużyłem na nią oczy.
- Już milczę - wzruszyła jedynie ramionami.
Okey, ale wracając. Ten wspaniały Niall wpadł na tak genialny pomysł, że już bardziej genialny być nie mógł. Postanowił zamknąć ich w szatni. Brawa dla blondyna, ponieważ to wszystko tak ładnie się udało, że to, aż szok. Gdy ich wypuściliśmy wyszli już jako para. Jeeeej, no nie?
- Niall - odchrząknął Louis - nie dokładnie jako para wyszliśmy z tej szatni.
- Jak to? - Zdziwiłem się.
- No bo my udawaliśmy parę - uśmiechnęła się zadziornie [T.I] - wrobiliśmy Cię, panie Horanie.
- Ale i tak jesteście parą, więc zwycięstwo - zaśmiałem się.
- No dobra, a kiedy Ty znajdziesz sobie jakąś pannę? - Zwrócił się do mnie Zayn.
- Ja pozostaję wierny już na zawsze... jedzeniu - na potwierdzenie słów przegryzłem kawałek batona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz