IMAGINY ! ;3

Louis- Harry, widziałem Cię w telewizji!
Harry- Serio? O mój boże! Na jakim kanale?
Louis- Na Animal Planet ;D


wtorek, 8 kwietnia 2014

;(((((((

Przepraszam was, ale na kilka tygodni, czy nawet miesięcy mnie nie będzie. Mam dużo nauki. I wgl. sprawy rodzinne. Nie pytajcie się jakie, bo nie odpowiem. Po prostu zrozumcie mnie.

Do usłyszenia,
/Dognes

poniedziałek, 24 marca 2014

Imagin z .. nie wiadomo z kim xD

 ~*~
- Podobasz mi się - wyjąkała nastoletnia [T.I] do szatyna o niebieskich oczach.
- Em... sam nie wiem co powiedzieć - zmarszczył brwi - to miłe, ale nie czuję tego samego.
- Rozumiem - w tym momencie własne buty były bardzo interesującym widokiem - przepraszam - powiedziała i odeszła zostawiając zszokowanego chłopaka.

- To było nie tak dawno. Z dwa lata temu. Wtedy [T.I] miała szesnaście lat, była trochę otyła, i rozum miała blondynki. Teraz jest zupełnie inaczej. Ona ma osiemnaście lat i jest piękną, młodą kobietą. Louis to również zauważył. Któregoś dnia przy rozmowie ze mną.

- Przyznaj się - Niall zachichotał - [T.I] Ci się podoba, no nie?
- E tam. Może i wyładniała, ale daleko jej do Eleanor.
- Nad czym myślisz? - Zapytał Tomlinsona, blondyn.
- Niczym.
- Masz dzisiaj czas?
- No przecież jestem tu.
- Kto Ci się podoba?
- [T.I.i.N] - dopiero po chwili ogarnął, co powiedział. Wtedy zrozumiał, że nie jest mu obojętna.

No tak, to było ciekawe. Byście widzieli jego twarz. Cały oblał się rumieńcem, a ja wybuchłem śmiechem. To, że ona mu się podoba, było zbyt oczywiste. No bo od zawsze każdy widział ich razem. Gdy ona sobie to uświadomiła, to powiedziała mu o tym. Ale to był zbyt oczywisty błąd, ponieważ wiadome powszechnie jest, że każdy chłopak lubi zdobywać. Nie lubią być zdobywani, tylko to oni muszą walczyć o serce dziewczyny. Ale mimo, iż Louis doszedł do wniosku, że [T.I] mu się podoba, była przed długa droga do zdobycia jej serca, ponieważ jej już dawno minęło. A bynajmniej ona tak to pokazywała. Była w związku już z trzema chłopakami od tamtej pory. Najpierw był Liam, który od zawsze na nią leciał. Lubiłem patrzeć jak ten chłopak się męczy, aby się z nią umówić. Nie żeby coś, bo to mój przyjaciel, ale no sami rozumiecie... to było śmieszne. *przeczesałem rękoma swoje włosy* To było z tego co pamiętam tak:

Liam chodził w tę i z powrotem intensywnie myśląc. Dobra, ogarnij się i po prostu z nią umów. Przecież to nic takiego. Zobaczył w oddali kroczącą lekko przygnębioną koleżankę. Podszedł do niej nadal lekko się denerwując, ale miał w sobie trochę więcej pewności siebie.

- Cześć [T.I] - uśmiechnął się do niej zwracając na siebie jej uwagę - czemu jesteś smutna?
- Moje życie się wali - zaczęła wymieniać - dostałam jedynkę z matmy, kot mi zdechł, siostra się wyprowadza, laptop się popsuł. Nie ma życia dla mnie na tym świecie - ciężko opadła na trawę na szkolnym podwórku.
- Ej, nie może być, aż tak źle - przytulił ją lekko - mam pomysł. Z matmą mogę Ci pomóc, kota Ci kupimy, albo weźmiemy ze schroniska, pożegnamy ślicznie Twoją siostrę, która i tak niedługo Cię z pewnością odwiedzi, a laptop damy do naprawy. I wszystko cacy, maleńka.
- Kochany jesteś - cmoknęła go w policzek, na co się zarumienił - ale nie naprawisz mojego złamanego serca.
- A skąd wiesz? - Uniósł jedną brew - może mam swoje tajemnicze moce?
- Jeśli tak, to wiedz, że od tej pory będę Cię ubóstwiać - zaśmiała się lekko.

No... to by było na tyle. Dokładnie dwa dni później zaczęli tworzyć swój związek, który trwał niecały tydzień. I wiecie co najdziwniejsze? Liam tak bardzo zakochany w [T.I] w ogóle tego nie przeżywał, a nawet powiem więcej, dzień później chodził z niejaką Danielle Peazer - szkolną cheerleaderką.

No, a teraz przejdźmy do kolejnych związków [T.I]. Następny był Harry Styles. Drugi najlepszy przyjaciel. Typowy flirciarz, casanova, kolejny Brad Pit. Każda laska mogła być jego. Ale on za cel obrał sobie [T.I]. Te zazdrosne spojrzenia dziewczyn, gdy tylko przechodzili korytarzem trzymając się za ręce. Ich związek trwał, i tu was zdziwię, prawie dwa miesiące. Jemu powoli zaczęło zależeć, a ona z nim zerwała. Po tym incydencie powiedział nam, że woli być jak kiedyś, niż żeby jakaś laska go zmieniała, a on by potem cierpiał. I tak wiem, że on niedługo spotka tą swoją jedyną. Yhy... Niall Horan od spraw miłosnych. Firma Horana nazywająca się ' Gruchające Gołąbki '. A na koniec był Zayn, który wziął ją na wrednego. Prze pół roku wyzywali się, aż zaiskrzyło. Byli ze sobą również pół roku, aż Zayn ją zdradził. Oboje zostali przyjaciółmi. Jednym słowem [T.I] zyskała czterech przyjaciół. Bez Louisa, który zaczął ją unikać. Ale jeśli chcesz znać końcówkę tej mojej cudownej historii to słuchajta dalej.

Jezioro. Wakacje. Tudzież pełno dzieci z rodzicami. No i to słońce. Mmmm... jak na lipiec przystało, no nie? Harry, Zayn i Niall kąpali się w jeziorze, Liam czytał książkę, a [T.I] i Louis starali się być jak najdalej od siebie. Wtedy mądry i genialny Niall wpadł na pomysł, aby zeswatać ze sobą tę dwójkę człowieków. 

- Ej, przestań się tak przechwalać - przerwała [T.I] - wcale to nie Ty wpadłeś na ten głupi pomysł.
- On był doskonały, i nie przerywaj mi, bo opowiadam - zmrużyłem na nią oczy.
- Już milczę - wzruszyła jedynie ramionami.

Okey, ale wracając. Ten wspaniały Niall wpadł na tak genialny pomysł, że już bardziej genialny być nie mógł. Postanowił zamknąć ich w szatni. Brawa dla blondyna, ponieważ to wszystko tak ładnie się udało, że to, aż szok. Gdy ich wypuściliśmy wyszli już jako para. Jeeeej, no nie?

- Niall - odchrząknął Louis - nie dokładnie jako para wyszliśmy z tej szatni.
- Jak to? - Zdziwiłem się.
- No bo my udawaliśmy parę - uśmiechnęła się zadziornie [T.I] - wrobiliśmy Cię, panie Horanie.
- Ale i tak jesteście parą, więc zwycięstwo - zaśmiałem się.
- No dobra, a kiedy Ty znajdziesz sobie jakąś pannę? - Zwrócił się do mnie Zayn.
- Ja pozostaję wierny już na zawsze... jedzeniu - na potwierdzenie słów przegryzłem kawałek batona.

sobota, 8 marca 2014

Harry, hahahahahahahahahhahahhahahahhahahahaha

Jebnięcie na całego xDDDDDDDDD


>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>><<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<


Darcy: Mamo, wszyscy moi przyjaciele mają braci. Dlaczego ja nie ?
Harry:Poczekaj 9 miesięcy kochanie.
Potem wziął cię na ręce i zabrał do waszej sypialni.
Ty: Harry przestań.
Harry: Nie, jeśli Darcy chce to i ja chce a ty możesz nam pomóc *chichot*
Usłyszałaś pukanie do drzwi.
Darcy: Tato możesz zadzwonić do wujka Zayna po mnie ?
Popatrzyliście się po sobie zdzwieni.
Ty: Dlaczego ?
Darcy: Wujek Niall powiedział mi że kiedy tata weźmie cię tak i zaniesie do pokoju to powinnam zadzwonić po niego lub wujka Zayna żeby mnie stąd zabrali.... :) 



__________________________________________________
Hahahah nie moje ale jak to zobaczyłam to jebłam hahahah :)





piątek, 7 marca 2014

Harry +18

Coś mnie natchnęło na +18



>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>><<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<


 Siedziałaś właśnie w salonie ze swoją przyjaciółką. Miłe wspólne popołudnie. Harry jak zwykle był na próbach, a tobie nudziło się samej, więc zaprosiłaś ją by pogadać i pooglądać ckliwe filmy.
- Co jest ? - zapytała twoja przyjaciółka, ale ty nie usłyszałaś, byłaś głęboko zamyślona i zapatrzona w punkt nad telewizorem.
- Hej ! Co ci jest ? Coś nie tak ? - poklepała cię lekko po ramieniu, co wyrwało cię z otępienia.
- Yyym... nic, zamyśliłam się tylko... wszystko w porządku - posłałaś jej uspokajający uśmiech.
- Taa, jasne. Znam cię. Nie ściemniaj. O co chodzi ? Mów. - przekręciła się na sofie tak, że teraz jej ciało zwrócone było w twoją stronę.
- Na prawdę nic się nie dzieje. Po prostu ... się zamyśliłam... Ciekawy ten film, no nie ? - starałaś się zmienić temat.
- Okej, nie chcesz, to nie mów. Ale wiedz, że ja ci zawsze mówię wszystko ! - powiedziała z wyrzutem i sięgnęła na stolik po miskę z chipsami.
- Nie. To nie tak, że nie chcę ci powiedzieć, tylko... to trochę... hmm... krępujące...
- Bardziej krępujące, niż to,  jak ostatnio kochałam się z Mattem i puściłam bąka ? - powiedziała z pełnymi ustami. Przypomniała ci się ta historia i wybuchnęłaś śmiechem. - No widzisz ! No to mów o co chodzi ...
- No bo... widzisz... od jakiegoś czasu nie układa nam się z Harrym. - powiedziałaś cicho i niepewnie.
- Jak to ? Wydawało mi się, że między wami wszystko gra. Wyglądacie na szczęśliwych.
- No bo jesteśmy... chyba. Ale ... chodzi bardziej o życie intymne. Wiesz... - zaczerwieniłaś się - Bo widzisz, od jakichś dwóch miesięcy nasz seks nie wygląda już tak, jak kiedyś. - urwałaś i zaczęłaś nerwowo bawić się palcami.
- Co masz na myśli ? Nie uprawiacie seksu ? Przecież to niemożliwe, przecież jesteś ... - zapytała wyraźnie zaciekawiona.
- Nie. Kochamy się, ale to już nie wygląda tak jak kiedyś... Jakaś rutyna, czy coś... Nie sprawia mi to już przyjemności. - przerwałaś jej.
- No to moja droga... jedynym rozwiązaniem jest pogadać z Harrym. Ja ci w tym nie pomogę - zachichotała.
- Jasne ! Co mam mu powiedzieć ? "Hej Harreh, słuchaj, mam taką sprawę, od dwóch miesięcy mnie nie zaspokajasz, a każdy orgazm udawałam!" ?
- Może nie tak bezpośrednio, ale musisz.... - nagle urwała.
- Cześć - usłyszałaś znajomy, przeciągły głos i dźwięk zamykających się drzwi. Gwałtownie odwróciłaś się na kanapie. To był Harry.
- O cześć skarbie ! - powiedziałaś głośno. Za głośno. To zdradziło twoje zdenerwowanie.
- Hej Harreh - zawtórowała ci twoja koleżanka i posłała przyjazny uśmiech chłopakowi.
- Co tam robicie dziewczyny ? - zapytał rzucając swoje klucze na ławę, a czarną torbę na fotel.
- A tam... wiesz... nic takiego... oglądamy filmy i takie tam.... kobiecie pierdoły - odpowiedziałaś, nerwowo się uśmiechając.
Serio ? - uniósł brwi, jakby coś przeczuwał, jakby chciał cię złapać na kłamstwie.
- Serio, serio ! - odpowiedziałaś znowu nieco głośniej, niż było potrzeba. On tylko popatrzył na ciebie i przygryzł wewnętrzną stronę policzka.
- Och, zasiedziałam się chyba troszkę moi drodzy... - powiedziała twoja przyjaciółka i podniosła się z kanapy.
- Nie... zostań ! - powiedziałaś szybko...
- Zostań, przecież nie dokończyłyście jeszcze oglądać tego filmu. - Powiedział Harry podnosząc ze stołu opakowanie filmu  DVD.
- Dokończymy innym razem. Na prawdę muszę spadać... - powiedziała zmierzając ku drzwiom.
- Czekaj, odprowadzę cię. - podążyłaś za nią szybkim krokiem.
- Mam nadzieję, że nie słyszał - szepnęła cmokając mnie na pożegnanie.
- Chyba nie... wszedł wtedy już skończyłam to mówić... - odpowiedziałaś, również szeptem podając jej torebkę.
- Oby. Dobra. Zadzwoń do mnie ! Pa dziewczyno, powodzenia ! - powiedziała z ciepłym uśmiechem.- Pa Herreh ! - krzyknęła jeszcze na odchodne w głąb salonu...
- Do zobaczenia - dobiegł was głos chłopaka.
- Pa - posłałaś jej ostatni uśmiech i zamknęłaś za nią drzwi. Oparłaś się na sekundę o nie plecami, by uporządkować myśli. Odpychając się od drewnianej powłoki wzięłaś głęboki oddech i ruszyłaś do salonu. Siedział na kanapie. Rozłożył ręce na oparciu, a nogi wyprostował przed sobą. Zajmował całą kanapę, więc postanowiłaś usiąść mu na kolanach, jak to miałaś w zwyczaju. Nie zareagował.
- Co jest kochanie ? Coś na próbach nie tak ? - spojrzałaś z nutką strachu w oczach. Nie mówił nic, tylko przeniósł powoli swój wzrok na ciebie. Dostrzegłaś coś dziwnego w jego oczach. Złość...
- Nie zgrywaj głupiej. Wiesz o co chodzi. - powiedział przez zaciśnięte zęby. Nie wiedziałaś jak zareagować, więc zignorowałaś go i zmieniłaś temat.
- Muszę pozmywać... - powiedziałaś i cmoknęłaś go w koniec nosa. - Zaraz wracam. - podniosłaś się i zebrałaś talerze ze stolika, po czym ruszyłaś do kuchni.
Z twoich ust wysmyknęło się głębokie westchnięcie, gdy już włożyłaś naczynia do zlewozmywaka. Puściłaś wodę i stałaś tak przez moment. W twojej głowie kłębiło się tysiąc myśli. Nagle poczułaś silne dłonie na twojej talii, które gwałtownie odwróciły cię od zlewu. Odetchnęłaś głośno i ulokowałaś swój pytający wzrok na twarzy chłopaka. Nie mówił nic. Miał zaciśniętą szczękę. Oddychał głośno i szybko.
- Nie jestem wystarczająco dobry w łóżku, tak ? Wszystko udawałaś ? - wysyczał niskim głosem, a ty tylko głośno przełknęłaś ślinę. - Jak długo to trwa ? Od początku ? - przechylił swoją głowę lekko w bok i zmarszczył brwi, nadal trzymając cię ciasno za biodra.
- Harry... to nie tak... ja... - zaczęłaś się tłumaczyć, ale pocałował cię brutalnie, wciskając swój język w twoje usta. Starałaś się to przerwać, ale nie mogłaś. Wygrywał. Podniósł cię i posadził na kuchennym blacie, wciąż mocno całując. Nagle przerwał odsuwając się od blatu.
- Pamiętasz jak mocno cię tu pieprzyłem ? Dokładnie na tym blacie ! Pierwszego dnia jak się tu przeprowadziliśmy. Pamiętasz ?! - krzyknął. Przygryzłaś dolną wargę, czułaś wstyd i ogromne podniecenie.
- T...tak... - odpowiedziałaś po krótkiej chwili i spuściłaś swój wzrok na ziemię.
- Patrz na mnie. - powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu Harry. Nie zareagowałaś. Złapał cię za podbródek i podniósł twoją głowę. - Wtedy też udawałaś ? - krzyknął.
- Nie. - spojrzałaś mu prosto w oczy, które kiedyś były zielone. Teraz zasnuła je ciemna mgła, jednak nadal lśniły gniewem i pożądaniem.
- Trzy razy.
- C..Co trzy razy, Harry ?
- Trzy. Razy. Dzisiaj. Dojdziesz. - powiedział cedząc każde słowo przez zęby,po czym uśmiechnął się z wyższością. To nie był przyjazny uśmiech. Głośno przełknęłaś ślinę, a twoje serce zaczęło bić mocniej. Kurwa, trzy razy ? Znowu cię pocałował, masując swoim językiem twój. Poczułaś jego dłonie wyżej w okolicy piersi. Za chwilę usłyszałaś dźwięk rozdzieranego materiału. Guziki od bluzki posypały się na posadzkę, wydając głuchy łoskot. Przeniósł usta na szyję, nie przestawał całować cię agresywnie, jakby zaznaczał swój teren, mokrymi pocałunkami i ugryzieniami.
- Aaaarghhh... - jęknęłaś, a ugryzł cię mocniej. - Ałć ! - krzyknęłaś z bólu, ale podobało ci się to. On nie przestawał.
- Pozwolisz, że przedstawię ci zasady dzisiejszego wieczoru. - powiedział nie odrywając ust od twojej szyi i dekoltu. - Nie jęczysz, nie dotykasz mnie, nie patrzysz na mnie, inaczej zostaniesz ukarana. Łapiesz ? - dokończył silnymi dłońmi masując twoje uda i kierując się ku górze. Skinęłaś głową, na co on znów uśmiechnął się zadowolony z siebie. Przeniósł swoje usta z twojego obojczyka w okolicę piersi. Jednym pewnym ruchem pozbył się stanika. Siedziałaś tam prawie całkiem naga. Zostały tylko majtki. Nagle odsunął się od ciebie, odwrócił się i zaczął wychodzić z kuchni. Nie wiedziałaś co masz robić.
- Długo mam czekać ? - rzucił przez ramię, gdy był już w drzwiach. Zeskoczyłaś z kuchennego blatu i podążyłaś za nim. Kiedy szliście korytarzem, próbowałaś umiejscowić swoją dłoń w jego. Nie odwzajemnił, tylko Spojrzał na ciebie.

- Nie wyraziłem się jasno ? Bez dotykania. - powiedział szybko i odwrócił głowę. Doszliście do sypialni.
- Połóż się. - rozkazał. - Nie... Nie na łóżku. - rozejrzałaś się po pokoju i namierzyłaś miękki dywan, obok twojej toaletki. Byłaś lekko zażenowana, bo Harry nigdy wcześniej, nie był aż tak obojętny. Uprawialiście już wcześniej "niegrzeczny" seks, ale nigdy nie traktował cię, aż tak bezosobowo. Umiejscowiłaś się na środku, siadając na swoich nogach. Harry odwrócił się i podszedł do nocnej szafki. Wyjął z niej czarny materiał. Podszedł i bez słowa zasłonił ci nim oczy.
- Harry... nie...
- Nie słuchasz mnie, maleńka... - powiedział nie przerywając zawiązywania ci opaski na oczach. Mało tego poczułaś, że związuje ci ręce i przymocowuje je do nóg toaletki, tak, że całkiem ogranicza ich ruch. - Bez jęczenia, gadania, patrzenia na mnie i dotykania! Wiedziałem, że będziesz sprawiała problemy, więc muszę sobie jakoś pomóc. - ostatnie zdanie powiedział szeptem, zbliżając swoje usta do płatka twojego ucha. Przeszedł cie zimny dreszcz podniecenia.
- Skarbie, proszę cię... nie drażnij się ze mną... Chociaż zdejmij mi opaskę... Proszę...- powiedziałaś błagalnym tonem.
- Jeśli się nie zamkniesz, będę musiał ci również zakneblować usta... - usłyszałaś jego głos z drugiego końca pokoju. Co on do cholery kombinuje ? Leżałaś i myślałaś o tym, co cię czeka. Byłaś mokra na samą myśl, co może z tobą zrobić.
- A teraz bądź dobrą dziewczynką i rozchyl nogi. - jego głos wyrwał cię z zamyślenia. Posłuchałaś. Poczułaś jak namiętnie masuje twoje uda i pnie się co raz wyżej. Delikatnie, prawie niewyczuwalnie przejechał ręką po twojej kobiecości. Takiego Harrego znałaś. Jednak uśmiech z twojej twarzy zniknął, gdy poczułaś ostre szarpnięcie i zdałaś sobie sprawę, że chłopak właśnie rozdarł twoje majtki.
- Hmmm... ciekawy widok... Co sprawiło, że jesteś taka mokra ? - powiedział niskim głosem. Spotkał się z ciszą. Postanowiłaś zastosować się do jego reguł. - Jak cię pytam, odpowiadasz. - wysyczał.
- Ty... - powiedziałaś z wahaniem.
- Jakim cudem ? Jeszcze cię nawet nie dotknąłem ? - powiedział ze złością. - Muszę traktować cię jak szmatę, żebyś odczuwała przyjemność ?! - kontynuował. Znowu nie odpowiedziałaś. Nagle poczułaś rozpierający ból, który mieszał się z ogromną przyjemnością.
- Aaaaghhhh... - wyjęczałaś, jednak zaraz pożałowałaś wydanego z siebie dźwięku, bo chłopak wyjął dwa palce, które przed chwilą były w tobie. Zagryzłaś dolną wargę. Po chwili znowu poczułaś, ze dotyka cię po twojej kobiecości. Dołączyły do tego jego usta. Całował wewnętrzną stronę twoich ud, kierując się co raz wyżej. Ponownie wprowadził swoje palce w ciebie i poruszał nimi, jakby czegoś szukał. Wiedziałaś czego. Gdy jego usta wpiły się w łechtaczkę, twoje plecy bezwiednie wygięły się w łuk. Mruknął cicho, wprawiając ją w dodatkowe drganie i powodując delikatne wibracje.
- Ooooooooh.... - Krzyknęłaś, gdy znalazł to czego szukał. Nie widziałaś jego twarzy, ale byłaś pewna, że się uśmiecha. Teraz, gdy już odkrył twój punkt G, nic nie mogło go zatrzymać. Przyspieszył ruchy dłoni i zwiększył siłę ssania. Nie trzeba było długo czekać. Zaczęłaś jęczeć. Nie mogłaś sie powstrzymać. Próbowałaś przestać, ale twoje ciało reagowało samo. Cała drżałaś, a on nie przestawał. Drugą rękę podniósł do twoich ust i umieścił w nich swoje palce, by cię uciszyć. Przygryzłaś je delikatnie. Gdy puściłaś swoje soki, Harry wyjął palce i usłyszałaś jak mlaskając spija z nich twoje płyny.
- Mmmm... dobrze smakujesz. - wymruczał. - Chcesz trochę ? - zapytał, ale nie czekał na odpowiedź. Zamieniając rękę, dał ci skosztować tego co przed chwilą z ciebie wypłynęło.



- Kochanie... wiesz, ze nie mogę... - powiedział niewinnym głosem. - Nie umiem sprawić ci przyjemności samym sobą, więc muszę sobie pomóc. Albo... może ty masz jakieś wskazówki ? Powiedz mi co mam robić. - powiedział pewniejszy siebie, ale jego głos znowu był gdzieś daleko.
- Chcę żebyś po prostu we mnie wszedł... - wyjęczałaś najbardziej namiętnie jak umiałaś, mając nadzieję, że go złamiesz. Marzyłaś, żeby znowu zaczął cię dotykać. Zrobiłabyś to sama, ale nie mogłaś ruszyć rękami.
-  Yy-yy  - westchnął i pokiwał przecząco głową. - Kocham cie nad życie i chcę żebyś była zadowolona z naszego seksu. Dlatego... mam tu coś, co może ci w tym pomóc. Do twoich uszu dobiegł dziwny dźwięk. Coś brzęczało. Wibrator ? Skąd on, kurwa, wytrzasnął wibrator ?! Przystawił go do twojej łechtaczki i zwiększył obroty. Zadrżałaś. Gdy poruszał nim po twoich zewnętrznych narządach, jego język wpijał się w twoją ścisłość. Wkładał go i wysuwał.
- Lepiej ? - zapytał przerywając na chwilę.
- Yhym... - westchnęłaś cicho.
- A może znowu udajesz ? - zapytał zimnym tonem.
- Nie...eeee - jęknęłaś przerywając, gdy wsadził w ciebie wibrującą zabawkę. Mimo mocnych drgań, on jeszcze poruszał nim obrotowym ruchem w tobie. Poczułaś jak siada z twojej prawej strony. Wolną ręką masując twoje piersi, jedna po drugiej. Za chwilę dołączył do nich jego język. Ssał i przygryzał twoje sutki wprawiając twoje ciało w drżenie. Czułaś kolejną falę zbliżającą się z zawrotną prędkością.
- Harreh... ja.... Aaaaghhhhh.... - krzyknęłaś i obezwładniający skurcz opanował twoje ciało.
- Co się dzieje maleńka ? - zapytał i znów wyczułaś, ze się uśmiecha. - Coś nie tak ? Wyglądasz na rozpaloną... To pewnie przeziębienie, bo przecież ja nie umiem sprawić ci przyjemności. - powiedział cicho z udawanym poczuciem winy w głosie. Wyłączył wibrator i odłożył go na toaletkę.
- Rozwiąż mnie, proszę. - powiedziałaś, jednak nie doczekałaś się reakcji. - Słyszysz ? Rozwiąż... - nie skończyłaś, bo poczułaś, ze uwalnia twoją lewą rękę, następnie prawą. Podniosłaś się i zsunęłaś opaskę z oczu. Potrzebowałaś chwili, by twój wzrok przyzwyczaił się do półmroku panującego w pokoju. Wreszcie zobaczyłaś go jak siedzi, oparty plecami o komodę i patrzy na ciebie. Nic nie mówił, na jego twarzy nie było żadnego znajomego ci wyrazu. Podsunęłaś się bliżej i pocałowałaś go niepewnie w ramię. Odwrócił głowę w twoją stronę.
- Jest jeszcze coś co mogę dla ciebie zrobić ? - zapytał.
- Jest jeszcze coś co możemy zrobić dla siebie nawzajem. Trzy razy. Pamiętasz ? - odparłaś, zaczynając zwiedzać językiem obszar jego szyi. Delikatnie przesunęłaś jego podbródek bliżej twojej twarzy. Zaczęłaś muskać językiem najpierw dolną, potem górną wargę chłopaka. Był bez koszulki w samych jeansach. Gładko zrobiłaś sobie miejsce między jego nogami, siadając na kolanach. On nadal siedział oparty o szafkę. Powoli odpięłaś pasek i rozsunęłaś rozporek. Poczułaś znajomą wypukłość, co sprawiło, że się uśmiechnęłaś.
- Mogę ? - spojrzałaś najpierw w dół, na jego męskość, potem na Harryego. W odpowiedzi tylko cię pocałował. Mocno i zachłannie, po czym wstał i podał ci rękę, byś znalazła się na jego wysokości. Zsunęłaś spodnie i bokserki. Oboje byliście już teraz nadzy. Popchnęłaś go lekko na łóżko. Podniósł swój tors, tak że opierał się na łokciach. Ty ponownie zajęłaś miejsce pomiędzy jego udami. Zaczęłaś delikatnymi, ale pewnymi ruchami masować jego męskość, która i tak już była twarda i gotowa, by odwiedzić miejsce za którym tak tęsknił tego dnia. Po chwili do rąk dołączyły usta. Najpierw delikatnie muskałaś główkę i okrężnymi ruchami zwilżałaś końcówkę, by po chwili wciąć całą jego długość do ust.
- Aaaaaaaaghhhh... - westchnął głośno, padając na łóżko i umieszczając swoje dłonie w twoich włosach. Ssałaś go jeszcze chwilę w akompaniamencie gardłowych jęków wydawanych przez Harryego.
- Chodź bliżej... - powiedział po chwili niskim, ochrypłym głosem. Zgodnie ze wskazówką przesunęłaś swoje pocałunki na brzuch, nie przerywając masowania jego penisa. - Wyżej... - zaśmiał się chłopak. - Tym razem pocałunkami obdarzałaś jego sutki i wgłębienie w szyi. Podciągnął cię na wysokość swojej twarzy i wasze oczy znowu się spotkały. Pocałował cię namiętnie. Usiadłaś na nim okrakiem i umiejscowiłaś jego członka przy swoim wejściu.
- Aaaaaaghhhhh... - jęknęłaś cicho... - Boże... jak ja za tym tęskniłam - wysapałaś między głębokimi oddechami. Poruszałaś się powoli, wprawiając swoje biodra w okrężny ruch. Po chwili poczułaś ręce Harryego na biodrach. Obrócił cię zwinnym ruchem, tak, że teraz leżałaś pod nim. Ani na moment nie wyszedł z ciebie. Zaczął delikatnie i powoli poruszać się w tobie, tak jakby nie chciał pominąć ani milimetra twojego wnętrza. Tak też to czułaś. Czułaś go całego, dokładnie cię  wypełniającego

- Harry... jesteś cudowny... - wysapałaś i przyciągnęłaś jego głowę, by go pocałować.
- Powiedz, jak mnie czujesz ? - poprosił, wchodząc głębiej i przy każdym dotknięciu waszych bioder zatrzymując się na moment, powodując dreszcze u was obojga.
- Yyymmm.... Czuję cię całego... Jesteś taki duży i twardy... yyyyyyymmm. - z trudem wypowiadałaś słowa.
- Powiedz mi jak mam cię doprowadzić do orgazmu. - wysapał do ucha.
- Po prostu nie przestawaj... Aaaaaaghhhh... - coraz trudniej było ci mówić. Czułaś, że orgazm jest coraz bliżej. On też to widział.
- Otwórz oczy. Patrz na mnie. - powiedział stanowczo. - Chcę żebyś patrzyła cały czas. - dodał. W powietrzu unosił się zapach waszych gorących ciał i w głowie wirowały ci jęki Harrego. Jego oddech był coraz szybszy i cięższy. Bardzo cie to podniecało. Leżał na tobie, milimetry dzieliły wasze twarze. Od czasu do czasu wasze usta się łączyły w niemal zwierzęcym pocałunku. Wchodził w ciebie głębiej niż kiedykolwiek.
- Kochanie... nigdy jeszcze .... oooohh.... nigdy jeszcze nie czułam cię tak dokładnie... - wymruczałaś mu w otwarte usta.
- Ja też wcześniej nie zdawałem sobie sprawy z tego, jaka jesteś ciasna. - mówił z trudem niskim głosem. Wiedziałaś, ze jest blisko, ale cieszyło cię to, bo ty też juz byłaś na skraju.
- Harry... mocniej... - szepnęłaś. Zaczął wbijać się w ciebie szybciej. Drżał przy każdym pchnięciu.
- Aaaaaaaghhhhh... Nie wytrzymam dłużej... - jęczałaś.
- Dojdź.... dojdź dla mnie, mała... - mruczał całując twoją szyję. Twoje plecy wygięły się w łuk, zmieniając kąt pod którym w ciebie wchodził.
- Aaaah... idealnie.... hmmmmm.... - sapał i nie przestawał do póki nie poczuł jak zwężasz się na jego długości, co również przyprawiło go o orgazm. Byliście całkiem mokrzy. Otwarł oczy i spojrzał na ciebie. Nie mówiliście nic. Wyraz waszych twarzy wystarczył. Pocałował cię delikatnie w czoło i położył się na tobie. Odnalazłaś opuszkami palców jego czoło i odsunęłaś z niego, jego mokre od potu włosy...
- Kocham cię, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo... - powiedziałaś i mocno oplotłaś go ramionami.
- Nie kochasz mnie nawet w połowie, tak mocno, jak ja kocham ciebie. - podniósł głowę i uśmiechnął się łobuzersko. - I proszę cię kochanie, jeśli następnym razem, będzie coś nie tak, powiedz mi o tym od razu. - wyszedł z ciebie i położył się obok.
- Obiecuję. - pocałowałaś go namiętnie i uśmiechnęłaś się. - A dzisiaj, muszę przyznać, byłeś nieziemski.
- Zdziwiłbym się, gdyby było inaczej - zaśmiał się - W końcu włożyłem w to nie lada wysiłku. - Usiadłaś na łóżku i chwilę się zamyśliłaś.
- Wiesz, Harry... chyba jest jednak jeszcze coś co powinnam ci powiedzieć... - znowu zaczęłaś nerwowo bawić się swoimi palcami. Chłopak nieco skonsternowany usiadł po turecku obok ciebie.
- Co się stało ? - patrzył na ciebie przestraszonym wzrokiem spodziewając się najgorszego.
- Nie... nie musisz się martwić, to nic takiego, to znaczy.... hmm... nie jestem pewna, ale...
- Mów wreszcie, przez to denerwuję się jeszcze bardziej. Co sie stało ? Coś z twoim zdrowiem ? Jesteś chora ? - pytał nie pozwalając ci dojść do słowa.
- Nie, Harry. To znaczy ... tak jakby... coś się we mnie zmienia... chyba... Ostatnio nie czułam się najlepiej jak wiesz.
- Wiem. Do rzeczy...
- Chyba jestem w ciąży. - powiedziałaś nagle i szybko z nadzieją, że nie usłyszał. Nie patrzyłaś na niego. Obawiałaś się jego reakcji. To nie  był najlepszy moment... Wiedziałaś o tym, ale nie mogłaś cofnąć czasu. Czekałaś, aż coś powie. Ta cisza wydawała ci się trwać wieki.
- Kochanie... ja.... nie spodziewałem się ... - wyjąkał powoli. Odwrócił twoją głowę w swoją stronę. - "Chyba", czyli nie jesteś pewna ? Byłaś u lekarza ? - zapytał opanowując drżenie głosu.
- Nie, tylko... spóźnia mi się miesiączka, od jakiegoś czasu mam poranne mdłości i ... dzisiaj Sarah przyniosła mi ten test... - powiedziałaś cicho.
- I ?
- I wyszedł pozytywny. - dokończyłaś.
- Nie ma na co czekać. Ubieraj się. Jedziemy do lekarza. - powiedział Harry. Nie wiedziałaś co zamierza.
- Ale... po co ? - zapytałaś.
- Jak to "po co" ? Będziemy mięli dziecko, skarbie ! - zaśmiał się i jego twarz się rozświetliła, co dało ci ogromne poczucie bezpieczeństwa. - Chcę wiedzieć wszystko ! Chcę je zobaczyć i ... i w ogóle !
- Kochanie... jeśli to się potwierdzi, to na razie nasze dziecko jest wielkości ziarenka fasoli. - zaśmiałaś się z wyraźną ulgą. Oplótł twoją twarz swoimi dużymi dłońmi i pocałował cię czule.
- Ubieraj się. I tak jedziemy do lekarza. Nie wiem, czy nie zrobiłem mu dzisiaj krzywdy. - spuścił głowę i zagryzł dolną wargę w poczuciu winy.
- Na pewno nie zrobiłeś mu krzywdy, kochany.... na pewno. Poza tym, jaki lekarz przyjmuje o tej porze ? Zobacz... prawie 23.  - uśmiechnęłaś się i przytuliłaś do niego. - Załatwimy to jutro.
- Kochanie ? Wiesz kim ja jestem ? - zaśmiał się - Nazywam się Harry Styles! Jaki lekarz nie przyjmie narzeczonej Harryego Stylesa?! Musiałby być niespełna rozumu !
- Tak, tak... Harry... Jak chcesz... - odpowiedziałaś uśmiechem i wstałaś z łóżka.


Odwróciłaś się i posłałaś mu buziaka, wyszłaś do łazienki, by wziąć prysznic. Harry siedział nadal na łóżku. Gdy zniknęłaś za drzwiami, wziął z szafki twoją komórkę. Znalazł numer Sarah i zaczął pisać wiadomość : "Musisz wpadać częściej. Dziękuję :) - Harold." Po chwili ekran znowu się zaświecił. "Cała przyjemność po mojej stronie... Tatusiu... :)". Przeczytał i opadł na łóżko z ogromnym uśmiechem na twarzy.

Louis +18

Louiszek :)


>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>><<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<


-Błagam Cię Louis, to nie tak jak myślisz-mówiłam krztusząc się łzami
-Przecież to widać!-krzyczał i wskazał mi gazetę
Jego okropna wściekłość malowała się na twarzy, a krzyki rosły w siłę z każdą sekundę.
-Nie zrobiłabym Ci tego! Przeciez Cię kocham-nie mogłam powstrzymać łez, które przepełnione były goryczą
-Wyjeżdzam w trasę a ty robisz takie świństwo!-patrzył we mnie swoimi znienawidzonymi mnie oczami, które tylko przeszywały mnie w całości dając okropny ból
-Louis proszę Cię-upadłam an kolana tracąc siłę
-Zostaw mnie! To koniec rozumiesz! Koniec!-krzyknął groźnie i trzaskając drzwiami rozstawił mnie zrozpaczona leżąca na zimnej podłodze
-Kocham Cię!-krzyknęłam resztą sił ponownie opadając z dużą siła na ziemie
Po chwili moje ciało robiło się mokre. Rzewne łzy które zatrzymały się na podłodze teraz obmywały zimne ciało. Czarna pustka w sercu.Żal.Płacz.Złość, która zrodziła się widząc gazetę, plotkarska gazetę, która zniszczyła moje piękne, szczęśliwe, idealne życie.
-Aaaa!-krzyknęłam zbierając siły rozdzierając czasopismo, gdzie okładka przedstawiła mnie przytulającą się z chłopakiem, który jest dla mnie na drugim miejscu zaraz po Louis'ie pod względem miłości.Zapłakana opadłam na kanapę, chowając twarz w poduszce. Marzeniem było zapomnieć o kilku poprzednich minutach i powrócić do uśmiechniętej dziewczyny, która zniecierpliwiona czekała na chłopaka, aby przywitać, pocałować i przytulić go z miłością. Przeszłość...
'Oczami Louis'a'
-Co jest stary?-zapytał Harry otwierając mi drzwi swojego domu

-Mogę u ciebie nocować?-zapytałem ocierając łzę która spłynęła po policzku
-Jasne, pewnie wchodź. Ale co się stało?
-Nie chce o tym gadać. Chce być sam-powiedziałem spuszczając głowę, aby nie widział mojego płaczu
'Moje serce jest złamane, kiedy nie jesteś przy mnie'-przeczytałem napis nad drzwiami jednego z pokoi.
-No kurwa co ty nie powiesz?! A kurwa jakie ma być jak moja dziewczyna mnie zdradziła?-krzyknąłem z pogardą
-Że co?-usłyszałem głos przyjaciela tuz obok mnie
-Tak!Chciałeś wiedzieć to wiesz! Zobacz sobie na dzisiejsza gazetę to się wszystkiego dowiesz-krzyknąłem ponownie zatrzasując za soba drzwi
Wpatrując się w jeden punkt, choć na chwilę chciałem zapomnieć o ukochanej. Każde wspomnienie o pięknie spędzonej chwili, przyprawiało o okropny ból w okolicy serca..Miłość dawała o sobie znak
-Tommo! ale przecież to jest brat [T.I]-usłyszałem Hazza pod drzwiami
-Nie broń jej, proszę-wyszeptałem chowając twarz w dłoniach czując jak oczy robią się szklane
-Nie bronie tylko mówię prawdę debilu-zaśmiał się-To jest Adam, brat [T.I] pokazywała nam jego zdjęcia z Polski
-Serio? Jesteś przekonany?-wybiegłem zaskoczony z pokoju, ale zarazem wystraszony
-W stu procentach-zapewnił mnie Styles
-Musze do niej iść!-krzyknąłem wybiegając z domu
Czemu ja jestem taki głupi? Tak cholernie bałem się tej wizyty. Czy ona w ogóle mi wybaczy?Zły na siebie nie mogłem doczekać się jej widoku. Tych przeprosin, choc nie wiedziałem co jej powiedzieć, aby do mnie wróciła.'Głupi, głupi, głupi' ciągle powtarzałem sobie to w głowie uświadamiając sobie, dlaczego w ogóle [T.I] za mna jest.Rozczęsiony stanąłem przed drzwiami ukochanej wciskając dzwonek. Ukazała mi się piekność. Mimo czerwonych oczu, smutku bijącego z oczu dalej wyglądała zjawiskowo.
-Louis, to był mój brat, ja Cię nie zdradziłam..-zaczęła od razu na mój widok
-Wiem i chce Cie przeprosić. Zachowałem się jak szczeniak. Powiniem Cię wysłuchać a nie od razu osiądzać, przecież doskonale wiem jacy są dziennikarze nie powi..-przerwała mi mocnym wbiciem się w moje usta
Nie zaprzeczyłem. Oddałem się chwili pogłębiając pocałunek. Pragnąłem tego, pragnąłem jej. Wybaczyła mi.To było najważniejsze. Moje serce się radowało. Ponownie wypełniło się miłością tym razem z podwojoną siłą. Nie przerywając zawziętego pocałunku, którego usta idealnie się łączył, razem znaleźliśmy się w środku mieszkania. Zimne ciało dziewczyny, które jeszcze momentami drżało dotykało mojego ogrzewając mnie swoja namiętnością i zawziętością.
'Oczami [T.I]'
Wplotłam swoje palce w jego włosy. Zajęczał. Wiedziałam jaką przyjemność mu tym sprawie. Ciepły dotyk dłoni, za którym tak bardzo tęskniłam ścisnął małe pośladki. Objęłam jego biodra nogami nie przestając walczyć z jego językiem.Tak bardzo go pragnęłam tej chwili. Jego ciało podwyższyło moją temperaturę, a silne uciski w okolicy pochwy alarmowały o natychmiastowej bliskości z chłopakiem. Oddech stał się szybszy na co Tommo zareagował uśmiechem podczas pocałunku.Uwielbiałam kiedy to robi. Powolnym krokiem zbliżaliśmy się do kanapy w salonie.Oddałam się chwili.Chciałam go poczuć.Lekko ułożył mnie na łóżku przygniatając swoim wyrzeźbionym ciałem doprowadzadzającym mnie do szału.Napięcie i podniecenie rosło z każdą sekunda naszej bliskości, a zarazem walki.Odsłonięte ciało przed Louis'em, które zakrywał jedynie materiał bielizny.Gorące usta chłopaka zatrzymywały się na całym ciele, co przyprawiało mnie o jęki rozkoszy. Ruchy ciała pod dziką fala namiętności prowokowały Tomlinson'a do dalszej pracy.Szybko pozbyłam się ciuchów chłopaka, który zaskoczony moją szybkością i groźnymi ruchami chciał zrewanżować się zostawiając mnie całkiem nagą.

-Louis to łaskocze-zaśmiałam się kiedy jego opuszki palców przejechały po skórze brzucha
-Uwielbiam to-powiedział szydersko szybko wbijając się w moje usta
Kilka chwil po namiętnej walce nasze nagie ciała przylegały do koca.Członek Lou delikatnie ocierał o moją pochwę, która juz cała mokra prosiła się o wypełnienie.
-Kochanie, proszę teraz-wysapałam między pocałunkiem
Na twarzy chłopaka zagościł uśmiech, wiedząc jak będą wyglądąły jego dalsze działania.Szybsze oddechy Tommo zatrzymywały się na szyi gdzie żyła tętnicza z podniecenia była znacznie widoczna.
-Asss-syknęłam kiedy z wielka siła poczułam Louis'a w sobie
Ciało wygięło się w łuk, ale łuk przyjemności.Ruchy stawały się coraz szybsze obijając o mój czuły punkt.
-Aww Louis..aaa-jęczałam kiedy Lou zadowolony uśmiechał się
-Jeszcze chwilę-odezwał się szybko z przyśpieszonym oddechem
-Dochodzę już-wykrzyczałam
-Już..powiem ci kiedy..-teraz!-krzyknął do ucha
W tym czasie rozluźniając wszystkie mięśnie, które przepełniała rozkosz wylałam wszystkie soki, które zmieszały się z oznaka podniecenia Lou. Zmęczeni, ale ustatysfakcjonowani swoją pracą opadliśmy na swoje ciała.
-Kocham Cię.
-Ja też Cię kocham i przepraszam-pocałował mnie w czoło i wtuleni w siebie oddaliśmy się krainie snu.